Tajemnice Wyspy Wolin

Tajemnice Wyspy Wolin logoNowy sezon historyczno - turystyczny otwarty. Rozpoczęła go 21 kwietnia 2016 r. wyprawa uczniów Zespołu Szkół Elektrycznych i Gimnazjum nr 20 z Gorzowa do fortyfikacji Świnoujścia, ulokowanych po stronie Wolina.

 

Pobyt w krainie 44 wysp rozpoczęło zwiedzanie dawnej artyleryjskiej Baterii Nadbrzeżnej Vineta, będącej obecnie atrakcją turystyczną zwaną "Podziemnym Miastem". Ale na uczestników wyjazdu czekało też szereg innych ciekawostek.

 

Miejsce trzech historii

 

Bateria Nadbrzeżna Vineta (Vineta, to w języku łacińskim Wolin) była jedną z kilku linii obrony prawej strony świnoujskiego wybrzeża. Obok Baterii Göben, stanowiła rozwiniecie przestarzałych linii obrony z czasów pruskich, między innymi Fortu Wschodniego (zwanego Fortem Gerharda), Baterii Plażowej i Baterii Leśnej. Jej budowę zaczęto w drugiej połowie lat 30. minionego wieku. Kompleks zajmował około 60 hektarów i składał się z czterech schronów koszarowo-bojowych, magazynu amunicyjnego, schronu dowodzenia, schronu łączności i siłowni, zapewniającej dopływ energii elektrycznej z agregatów zasilanych silnikami diesla. Schrony bojowe uzbrojono w armaty okrętowe kalibru 150 mm, miotające pociski na odległość około 20 km. Nowinką wyprzedzającą swoją epokę, było wspomaganie pracy artylerzystów nowatorskim wówczas urządzeniem, jakim był radar FuMo 214 Wurzburg-Riese. Radary takie wspomagały także obronę wybrzeża po stronie Uznamu. Pod koniec II wojny światowej Niemcy zamierzali zniszczyć kompleks, by ten nie wpadł w ręce Armii Czerwonej. W pośpiechu zdołano wysadzić jedynie schron amunicyjny i zamki armat.

Po zakończeniu II wojny światowej rozpoczął sie drugi etap funkcjonowania Baterii Vineta. Po przekazaniu terenu polskiemu wojsku przez Rosjan, Polacy zaadaptowali żelbetonowe schrony na stanowiska dowodzenia obrony przeciwdesantowej zachodniego wybrzeża. Początkowo wykorzystywano niemieckie pozostałości wyposażenia. Z czasem fortyfikacje modernizowano. Teren kompleksu wzmocniono siecią okopów z ukryciami dla ckm-ów i moździerzy oraz ukryciami dla dwóch czołgów. W połowie lat 60. przystąpiono do drugiego etapu modernizacji. Schrony połączono kilometrem podziemnych tuneli. Zmieniono wyposażenie schronów. Duży akcent położono na sprawną łączność. Zamontowano nową centralę telefoniczną, Radiowe Centrum Odbiorcze i - dodatkowo - kasyno oraz obiekt Obrony Przeciwchemicznej. Kompleks miał służyć jako Zapasowe Stanowisko Dowodzenia Dowódcy Frontu Polskiego, zwanego Nadmorskim. Zmieniająca się sytuacja polityczna w latach 80. sprawiła, iż tajny kompleks stał się Zapasowym Stanowiskiem Dowodzenia Dowódcy Marynarki Wojennej. Później, Stanowiskiem Dowodzenia Dowódcy 8 Flotylli Obrony Wybrzeża. W wypadku ewentualnego wybuchu konfliktu zbrojnego, w schronie dowodzenia miały zapadać rozkazy dotyczące inwazji na Cieśninę Duńską. Stąd też, umocnienia wizytował i kierował w nich ćwiczeniami m.in. generał Wojciech Jaruzelski w 1980 roku. Ostatnimi ćwiczeniami w jakich kompleks uczestniczył, były manewry „Pirania" w 1995 roku. Wojsko Polskie opuściło zespół schronowy w 2012 roku. Niezwykłe jest to, że schrony te znajdują się w kompleksie leśnym, raptem kilkaset metrów od linii kolejowej i szosy, którą przez dziesięciolecia jeżdżą ciężarówki i turyści zmierzających na promy w kierunku Skandynawii.

 

Po wstępie historycznym, gorzowskich uczniów po podziemnych tajemnicach oprowadzał Marcin Godek, ubrany w mundur kaprala Ludowego Wojska Polskiego. Pomysłowo ubarwiał wycieczkę, podnosząc napięcie opowieściami o czyhających zagrożeniach w bunkrze "Bertha", przed którymi miał chronić pistolet maszynowy, wręczony jednemu z zaskoczonych uczniów na szpicy grupy. Niezwykły, "niemiecki" klimat wzmacniała wszechobecna piosenka w wykonaniu Marleny Dietrich. Schron dowodzenia "Anthon", ukazał zwiedzającym atmosferę PRL-u, wzmocnioną przemówieniem premiera Cyrankiewicza, emitowanym z głośników wewnątrz obiektu. Uzupełnieniem zwiedzania militarnego kompleksu z okresu minionej wojny było wejście na dawną wieżę dalmierza, stanowiąca niegdyś "oczy" artyleryjskiej Baterii Göben, której pozostałości do dziś można znaleźć w okolicznym lesie. Obecnie, wieża po przebudowie, oprócz atrakcji turystycznej (będącej elementem Świnoujskiego Szlaku Fortyfikacyjnego), pełni rolę wieży obserwacji przeciwpożarowej lasu.

Pruska dyscyplina


Kolejnym celem wyprawy były fortyfikacje powstałe w XIX i na początku XX stulecia. Podążając w kierunku latarni morskiej uczestnicy wycieczki poznali betonowe pozostałości Baterii Nadbrzeżnej Plażowej (Strandbatterie), która po rozbudowach, służyła do celów obronnych także podczas minionej wojny oraz w okresie powojennym, kiedy dodatkowe działa dobudowała Armia Radziecka, zarządzająca tym terenem do lat 60. XX wieku. Tuż obok, uczestnicy wycieczki odnaleźli w lesie schron dowodzenia pruskiej Baterii Nadbrzeżnej Leśnej (Forstbatterie), pochodzącej także z pierwszej dekady XX wieku. Zwieńczeniem wyjazdu był pobyt w Forcie Gerharda. Jest on jednym z dzieł fortyfikacyjnych powstałych w drugiej połowie XIX wieku. Fortyfikacja brała udział w drugiej wojnie Prus z Danią i podczas wojny francusko-pruskiej. Nie była to jednak rola zbrojna, a psychologiczna w celu pokazania wrogom potęgi militarnej. I i II wojna światowa, także były spokojnym czasem dla fortu, w którym urządzono jedynie zaplecze koszarowo-magazynowe. Po wojnie ceglane umocnienia zajęli Rosjanie, którzy przebywali tam do 1961 roku. Późniejszy okres, to czas zapomnienia i ruiny. Jedyne zainteresowanie wykazała na krótki czas PSS Społem, wykorzystująca kazamaty fortu jako... magazyny dla warzyw i owoców. Przełomem był rok 2000, kiedy to grupa pasjonatów zaopiekowała się starym obiektem, czyniąc go atrakcją turystyczną.
Jednym z takich pasjonatów jest Marcin OSOWSKI. W mundurze żołnierza pruskiej armii z okresu I Wojny Światowej, przestawiał historię fortu, po czym - jak na żołnierza pruskiego przystało - przystąpił do "dyscyplinowania" uczestników wycieczki. Była musztra, sprzątanie latryny i bieg z przeszkodami. Wszystko w atmosferze wojennego ostrzału. - Nie ma migania, jesteście w wojsku! - grzmiał "pruski" przewodnik Marcin OSOWSKI. Uczniowie byli trochę zaskoczeni, zmęczeni, ale zadowoleni. - Uff! Żywa lekcja historii. Teraz dopiero czuję na sobie namiastkę atmosfery tego miejsca - powiedział nieco zdyszany uczeń gorzowskiego "Elektryka". I tak rzeczywiście jest - świnoujskie fortyfikacje mają swój klimat, choć z biegiem lat przyroda skutecznie maskuje niezagospodarowane obiekty. Resztę historycznej destrukcji od lat dopełnia rozbudowa portu handlowego...

 

Tekst: Mariusz PIEPRZKA
Foto: kpr.Marcin KAMIŃSKI, Mariusz PIEPRZKA