Wojskowe Tajemnice Szczecina - kryptonim: rekonesans

http://zzwp-gorzow.pl/images/wojskowe-tajemnice-szczecina-kryptonim-rekonesans-logo.JPGKołobrzeg, Świnoujście, Pobierowo to najczęściej odwiedzane miejscowości w okresie letnim. To tam jeździmy na wakacje w poszukiwaniu spokoju, odpoczynku, ale również atrakcji turystycznych. Niestety co raz częściej zapominamy, że takie miejsca mamy tuż obok siebie, we własnym regionie. Dlatego w szkołach nauczyciele historii i geografii uczą młodzież poznawania własnej okolicy. Takim przykładem zapomnianego miasta turystycznego jest choćby Szczecin.

 

Miasto położone nad Odrą oraz jeziorem Dąbie i Szmaragdowym, Dziś kojarzone jest ze stocznią, z zamkiem, fabrykami przemysłowymi. To te ostatnie, fabryki stanowiły po potędze i znaczeniu miasta w okresie istnienia III Rzeszy. To tu w 1939 r. po zagarnięciu niemieckiego Stettin Niemcy utworzyli tzw. Wielkie Miasto Szczecin.

 

Dziś w mieście zachowało się wiele ciekawych miejsc, które świadczą o uprzemysłowionym dawnym Szczecinie. Chcąc przygotować ciekawą wycieczkę dla gorzowskich szkół, które współpracują z wojskiem przedstawiciele Związku Żołnierzy Wojska Polskiego w składzie: kpr. Marcin KAMIŃSKI, st. szer. Jakub JAKUBOWSKI oraz wolontariuszka Martyna MUSIELA udali się na rekonesans.

 

Szczeciński Okręg Uprzemysłowiony

Po zajęciu Szczecina przez Niemców w 1939 r. miasto zostało powiększone o okoliczne gminy uzyskując nazwę „Wielkie miasto” dzięki temu stanowiło duży okręg przemysłowy. Za sprawą stoczni nad zalewem budowano tam i remontowano okręty wojenne Krigsmarine a w fabryce w dzielnicy Police produkowano benzynę syntetyczną. To właśnie Policka fabryka dziś stanowi atrakcję turystyczną, którą nieustannie rozwijają członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Polickiej „Skarb”. To oni w 2006 r. za cel obrali sobie utworzenie muzeum na bazie ruin fabryki.

Sama fabryka benzyny syntetycznej Hydrierwerke Politz AG istniała w latach 1938-45 a jej założycielem był Koncern I.G. Farben. Z kolei w 1942 r. na zachodniej części fabryki wybudowano Norddeutsche Mineralolwerke, czyli fabrykę Sznurów i olejów silnikowych.

Zakłady produkowały benzynę lotniczą głównie na potrzeby Luftwaffe. Samo paliwo otrzymywano z węgla kamiennego i brunatnego, smoły oraz ropy naftowej. Zakłady zajmowały powierzchnię 200 hektarów a do obsługi tak dużego kompleksu zatrudniono robotników przymusowych, jeńców wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych.

Hydrierwerke Politz AG było w latach 40-tych wielokrotnie bombardowane przez lotnictwo alianckie, dlatego na terenie fabryki wybudowano wiele pojedynczych schronów wartowniczych oraz dużych przeciwlotniczych. To właśnie w tych ostatnich, we dwóch schronach dziś mieści się muzeum, od którego rozpoczyna się zwiedzanie. W poszczególnych pomieszczeniach umieszczono dział historii regionu, w którym można zobaczyć przedmioty użytkowe byłych więźniów i dokumenty związane z historią miasta. W zbiorach zgromadzono m.in. radia, sprzęt biurowy, narzędzia jednak najciekawszym działem jest ten związany z Orężem. Tu można zobaczyć militaria związane z armią niemiecką. Ciekawostkę natomiast stanowi wirtualna rekonstrukcja całej fabryki wykonana w technice 3D przez jednego z członków stowarzyszenia.

Integralną częścią 2- godzinnego zwiedzania jest wycieczka po ruinach fabryki, która od muzeum oddalona jest pół kilometra. Spacer rozpoczyna wizyta przy wysadzonym kominie, mijając co chwile betonowe wartownie. To co najciekawsze ukryte jest w środku lasu. Niestety wiosną i latem wszystko zakrywa las, który urósł tu przez 50 lat. Dlatego pozostałości warto zwiedzać zimą.

Choć fabryka była do roku 1940 nieustannie bombardowana to jej produkcja trwała nieprzerwanie aż do 1945 roku. Dopiero ostatni nalot 8 marca 1945 r., w którym brali udział m.in. polscy lotnicy z 300 Dywizjonu Bombowego Ziemi Mazowieckiej wyłączyli fabrykę z eksploatacji. Mimo zniszczeń po fabryce dużo pozostało np. elewator węglowy, szkielet elektrowni, czy szkielety budynków. Co ciekawe jedynym budynkiem ocalałym z bombardowań jest budynek administracyjny a dziś siedziba Gimnazjum nr 1.

Dzięki takim ludziom jak Dyrektor Muzeum Wojciech BUJANOWSKI, który oprowadził nas po fabryce takie miejsca nigdy nie zostaną zapomniane.

 

Życie w strachu przed bombami

Gdy III Rzesza zaczęła sobie zdawać sprawę, że na podbitych terenach nie są już bezpieczni a przed bombami nie można tak łatwo się ukryć w budynkach, rozpoczęto na masową skalę budowę schronów. Nawet pozostałości CVIII i XIX wiecznych fortyfikacji doczekały się adaptacji na nowe przeznaczenie. Obiekty schronowe budowano na terenach fabryk, ważnych instytucji miejskich, ale również w centrum miasta.

Jednym z nich był budynek dworca PKP pod którym miesi się największy schron cywilny w Polsce. Sam schron przeciwlotniczy (LSR- Luftschutz Raume) pochodzi z okresu II Wojny Światowej i nosił nazwę Stettin HBF- Kirchplatz. Obiekt ukończono w 1941 roku a do jego budowy wykorzystano miejskie fortyfikacje. Sam schron posiada 5 pięter sięgających 18 metrów w głąb ziemi. Wybór miejsca nie był przypadkowy bowiem sam dworzec był i jest nadal ważnym miejscem komunikacyjnym. W samym schronie mogło ukryć się ok. 5 tysięcy osób.

Był on samowystarczalny posiadający urządzenia filtrowentylacyjne, toalety, generatory prądu. We wnętrzach wydzielono oddzielne pomieszczenia dla kobiet z dziećmi i mężczyzn. Każdy z mieszkańców ze względu na miejsce mieszkania miał wyznaczoną klatkę schodową, którą miał udać się do schronu a było ich kilka.

W latach 50- tych schron przeciwlotniczy zmienił swoje przeznaczenie. Został zaadaptowany na schron przeciwatomowy i otrzymał klauzulę „obiekt ściśle tajny”. Jedyne co o nim wiadomo to informacja, że do końca lat 90- tych w jego wnętrzach odbywały się szkolenia Obrony Cywilnej.

Dziś schron jest udostępniany jako atrakcja turystyczna przez firmę Magnolia- Podziemne Trasy Szczecina. To dzięki ich staraniom w schronie można cofnąć się w czasie. Za sprawą dwóch tras turystycznych: II Wojna Światowa, czyli życie w strachu przed nalotem oraz Zimna Wojna- życie w PRL-u czyli w strachu przed wojną atomową można poczuć się jak za dawnych lat.

 

Tunel, schron, strzelnica – nowe życie zabytków

Niektóre Szczecińskie schrony zmieniły swoje przeznaczenie. Zostały zaadaptowane przez prywatne osoby na magazyny, restauracje a nawet na strzelnicę bojową.

Dobrym przykładem będzie schron oznaczony numerem S-2. Jego historia powstania związana jest z powstaniem w 1843 r. Dworca Głównego PKP, kiedy to wytyczono pierwszą linię kolejową łączącą Szczecin z Berlinem. Niestety ze względu na budowę dworca w środku fortyfikacji pozostał problem bowiem pociągi jadące z Poznania nie mogły bezpośrednio dostać się na peron, bowiem zakręt był za ostry. Wówczas wymyślono budowę tunelu pod obecną ulicą Potulicką do której wjeżdżał a następnie po łagodnym łuku cofał pociąg. Ten nietypowy układ kolejowy przetrwał 23 lata, kiedy to wyburzono forty i wybudowano most kolejowy. Tunel jednak pozostał. Najpierw służył jako magazyn a w czasie II Wojny Światowej podzielono go na dwa poziomy a wylot zasłonięto potężną żelbetową ścianą. Tak powstał schron S-2.

Dziś dzięki członkom Ośrodka Szkolenia Delve GT od 2007 r. schron przystosowano na strzelnicę broni palnej krótkiego kalibru a sama strzelnica 3 stanowiskowa mieści się w dawnym tunelu, do którego wjeżdżał pociąg. Będąc w takim miejscu nie można nie spróbować oddać strzału, dlatego na koniec wycieczki każdy z uczestników oddał 50 strzałów z broni palnej będącej na wyposażeniu Wojska Polskiego, czyli Pistoletu 9 mm PW WIST, Glock 17 oraz Pistoletu maszynowego PM 98. W strzelaniu po raz pierwszy wzięła udział 16- letnia Martyna MUSIELA, której podobało się samo strzelanie coś jak sama mówi: „kłopotliwe jest samo ładowanie, ale dałam radę. Sama wycieczka była ciekawa i myślę, że pokazanie historii miasta w takiej formie jest ciekawe. Skoro mi się podobało to na pewno innym moim rówieśnikom też.”

Kolejna wycieczka do Szczecina już w Październiku, tym razem z uczniami.

  

Tekst: kpr. Marcin KAMIŃSKI

 

Foto: Martyna MUSIELA