Militarne tajemnice Trójmiasta

Wycieczka do Gdańska i Gdyni

 

https://zzwp-gorzow.pl/images/Militarne_tajemnice_Trojmiasta_logo.jpgSą takie miejsca w Polsce- miasta, które każdy mieszkaniec naszego kraju powinien odwiedzić, bowiem stanowią symbole pewnych znanych ludzi czy wydarzeń. Przykładem może być miasto Toruń- znane z astronoma Mikołaja Kopernika, Poznań z Wydarzeń Powstania Wielkopolskiego, stolica Warszawa z Zamku Królewskiego czy Kraków z bajek dla dzieci o smoku Wawelskim. Młode pokolenie odwiedza te miejsca podczas wycieczek szkolnych w ramach lekcji historii czy geografii. Sam pisząc artykuły o ciekawych miejscach postanowiłem wyjechać w Polskę w poszukiwaniu historii, nietypowych miejsc. Po wizycie w Krakowie przyszedł czas na miasto Gdańsk- miasto będące symbolem walki polskiego żołnierza o swój kraj. Dlaczego? Bo to Gdańsk jest uważany, jako miejsce rozpoczęcia się II Wojny Światowej i walki z okupantem.

 

 

Początki Gdańska aż do miasta- Twierdzy Wisłoujście

 

Początki osadnictwa można odnaleźć w spisanych dokumentach, gdzie widnieje data VII wieku, jako Królestwo Polskie. Późniejsze okresy to czas rozbudowy osady, ze względu na położenie. Te najciekawsze ze względu na budownictwo i przeznaczenie to okres XIV wieku, bowiem u ujścia rzeki Wisły do Morza Bałtyckiego powstaje drewniana wartownia. Kolejny rozwój budownictwa spowodował, iż po odkryciu cegły i zaprawy do murowania wszystkie obiekty z drewnianej konstrukcji przeszły na murowane. Tak też się stało z wartownią, która na przestrzeni wieków zamieniona została na murowaną twierdzę. W 1482 roku w centralnym miejscu twierdzy wybudowano pierwszą latarnię z zadaniem wskazywania drogi dla płynących statków na Bałtyku, z kolei sama twierdza, która była wielokrotnie rozbudowywana po przez dodawanie m.in. bastionów kontrolowała ruch statków wchodzących do portu. Aby zakwaterować obsługę twierdzy, wokół latarni wybudowano murowane domy, w tym dla komendanta. Z kolei na zewnątrz przy bastionach głównie stajnie i magazyny.

 

 

Cała twierdza biorąc pod uwagę położenie nad wodą została uzupełniona o fosę. Aby dostać się do wnętrza trzeba było pokonać zwodzony most, następnie wejść przez bramę właściwego budynku. Dopiero wtedy wchodziło się na dziedziniec, czyli miejsce, gdzie toczyło się życie.

 

Dziś rozpoczynając zwiedzanie po wejściu na dziedziniec można zwiedzić dom komendanta, w którym znajduje się ekspozycja muzealna. Następnie przewodnik prowadzi na wieżę z punktem widokowym. Ciekawą atrakcją jest zejście do podziemi bastionów miejsca, gdzie stały armaty broniące twierdzy.

 

 

Po wyjściu z twierdzy warto przespacerować się wokół fosy, aby obejrzeć pruskie koszary.

 

W okresie międzywojennym twierdza straciła na swoim znaczeniu głównie z powodów przestarzałej konstrukcji. Wówczas zrodził się pomysł, aby na jej terenie urządzić klub żeglarski, który do dnia dzisiejszego ma tam swoją siedzibę.

 

Wartym zobaczenia są również części niemieckiego okrętu podwodnego stanowiące ciekawą ekspozycje.

 

Z zabudowaniami fortyfikacyjnymi związana jest również Góra Gradowa. Na jej wzniesieniu zachował się w dzisiejszej formie XIX wieczny fort artyleryjski otoczony suchą fosą z kaponierami w środku niej. Obecnie fort składa się z trzykondygnacyjnych koszar powstałych w 1872 r. zaadaptowanych na Gdańskie Centrum Nauki. Na skarpie zbudowano schrony amunicyjne a przy nich stanowiska do wytaczania dział. W okresie utworzenia „Wolnego Miasta Gdańsk” fortyfikacje rozbudowano dobudowując baterię artyleryjską nazwaną Redutą Napoleońską- dziś nie dostępną do zwiedzania. Jako ciekawostkę na terenie fortu można dostrzec betonowe wartownie i wieżę obserwacyjną. To efekt przygotowań do obrony miasta przed nalotami alianckimi.

 

 

W fosach podczas rozbudowy dostawiono trzy kaponiery skarpowe z podziemnymi galeriami wzdłuż, których można się przespacerować. Warto wdrapać się na samą górę, aby podziwiać widok na miasto.

 

Centrum Nauki stanowi ciekawą formę adaptacji zabytkowych fortyfikacji z interaktywnymi i nowoczesnymi wnętrzami. W środku można odwiedzić kilka wystaw: Wehikuł czasu- zabawy z historią i człowiek- pocisk oraz Wystawę: Łamigłówka. Centrum nie odcina się od przeszłości tworząc nowoczesne sale wystawowe. Wręcz przeciwnie, o czym świadczy symulator strzelania z armaty zainstalowany w jednej z podziemnych galerii kazamat. A dla osób głodnych po zwiedzaniu zaprasza obok koszar dawna wozownia artyleryjska z 1875 roku odrestaurowana dziś pełni funkcję restauracji.

 

 

Westerplatte, czyli ważne miejsce w Historii Oręża Polskiego

 

Będąc w Gdańsku trzeba odwiedzić Westerplatte, które jest miejscem bohaterskiej walki polskiego żołnierza z niemieckim okupantem. To tu, co roku odbywają się państwowe uroczystości wybuchu II Wojny Światowej z udziałem Prezydenta RP.

 

Samo Westerplatte położone jest na półwyspie przy ujściu Martwej Wisły do Bałtyku i miało ważne położenie strategiczne. Cały półwysep decyzją Ligi Narodów z 14 marca 1924 roku r. został Polski, kiedy to tereny wokół należały do III Rzeszy Niemieckiej. Polska zdając sobie sprawę ze swojego położenia, dla zabezpieczenia terenów oraz dla możliwości przeładunku amunicji założyła Wojskową Składnicę Tranzytową działającą od 1926 aż do wybuchu II Wojny Światowej 1939 roku.

 

Dlaczego Westerplatte stanowi przykład bohaterskiej walki polskiego żołnierza? Zdaniem stacjonujących żołnierzy było w przypadku zaatakowania składnicy, stawienie oporu przez 12 godzin a polska placówka walczyła 7 dni bez prowiantu, wody, lekarstw.

 

A jak wyglądał początek II Wojny Światowej? 1 września 1939 roku o godzinie 4:48 padają pierwsze pociski z przybyłego do Gdańska niemieckiego pancernika Schleswig Holstein dając znak do rozpoczęcia nowej – II Wojny Światowej. Do ataku następnie wkraczają bombowce i moździerze niemieckie a na końcu Wermacht. Polskiej załodze udaje się odeprzeć 7 ataków i tak bronią się przez 7 dni czekając na wsparcie. Niestety ono nie przychodzi a komendant mjr. Henryk SUCHARSKI wobec wyczerpania amunicji, braku lekarstw dla rannych żołnierzy podejmuje decyzję o kapitulacji.

 

Dziś na tereny dawnej Składnicy prowadzi szlak turystyczny z tablicami opisujące poszczególne miejsca. Jak dawniej na teren składnicy wchodzimy przez replikę bramy kolejowej z torami, na której w sezonie letnim czeka zabytkowa drezyna z żołnierzem w umundurowaniu z 1939 r. Idąc wzdłuż szlaku mijamy fundamenty magazynów amunicji i okazałą wieżę obserwacyjną 25 Baterii Artylerii Stałej, na którą warto się wdrapać po oryginalnej drabince.

 

 

 

Następnym obiektem, który zobaczymy podczas spaceru wyznaczoną ścieżką to betonowe stanowisko dowodzenia komendanta artylerii nadbrzeżnej pochodzące z 1911 roku. Dwukondygnacyjne stanowisko za pewne było uzbrojone w armatę oraz karabiny maszynowe. Obecnie jest pod opieką Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej „Westerplatte” i nie jest udostępnianie. Obok mijamy postument, na którym do nie dawna stał czołg T-34 z działem 76 mm (w 2007 r. został przeniesiony do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie).

 

Tuż obok zbliżamy się do zejścia na plażę a w oddali widzimy cmentarz wojenny poległych bohaterów Westerplatte. Miejsce to jest szczególne, bowiem tu znajdowała się Wartownia nr V, zniszczona podczas bombardowania składnicy 2 września 1939 r. W tym miejscu pochowano Komendanta mjr Henryka Sucharskiego wraz z 15 nieśmiertelnikami żołnierzy.

 

Jedyną placówką muzealną na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej jest Wartownia nr 1. Powstała tak jak pozostałe ( 2,3,4,5 i 6) pod koniec 1933 roku, aby poprawić warunki pełnienia służby żołnierzy. Jako budynek murowany składał się z pięciu pomieszczeń: wartowni, pokoju odpoczynku, izby nad kabiną bojową, korytarza i przybudówki, jako areszt. Głównym uzbrojeniem wartowni były 2 karabiny maszynowe w pomieszczeniu oraz w zamaskowanych okienkach strzelniczych piwnic. Zadaniem 1-ki była obrona Kanału Portowego. Sama wartownia podczas walk, choć uszkodzona przetrwała II Wojnę Światową. Ze względu na przebudowę portu została przesunięta na szynach o koło 80 metrów dzięki temu nie podzieliła losu pozostałych obiektów. Dziś w jej wnętrzach znajduje się Filia Muzeum miasta Gdańska pokazująca zrekonstruowane wnętrze wraz z wyposażeniem z przed 1939 r.

 

 

 

Aby zakwaterować obsługę Składnicy w 1934 r. rozpoczęto budowę nowego budynku koszar mimo, że na terenie znajdował się również kompleks starych koszar. Nowe dostosowano do współczesnych wymogów jak na tamte czasy m.in. budując z konstrukcji żelbetowo-szkieletowej i urządzając dobrze wyposażone pomieszczenia socjalno-użytkowe. Tu znajdowała się główna radiostacja dająca komunikację ze wszystkimi stanowiskami wartowniczymi. Same koszary z wartownią nr 6 znajdującą się w kompleksie zostały trafione podczas nalotu 2 bombami lotniczymi, lecz do końca walk były czynnym punktem oporu. Po wojnie wojska sowieckie wysadzały we wnętrzach koszar nie wybuchy stąd obecny wygląd budynku. Aby poczuć ducha żołnierzy dziś można wejść po metalowej klatce do ich wnętrz, zejść do piwnic i zobaczyć dawne stanowiska ckm-ów.

 

 

Szukając pomysłu na dodatkowe stanowiska obronne na wypadek walk, postanowiono zaadaptować piwnice Willi Oficerskiej, w której zainstalowano dwa karabiny maszynowe. Dziś po niej zostały tylko fundamenty piwnic.

 

Zwiedzanie każdy turysta kończy na wejściu na koniec, nad którym góruje pomnik „Obrońców Wybrzeża”. Tu każdego roku o godzinie 4:43 1 września odbywają się Państwowe uroczystości z udziałem wojska i harcerzy. Sam kopiec powstał dzięki pogłębianiu Kanału Portowego a wydobyty z dna wody piasek postanowiono z niego usypać kopiec.

 

 

 

Miejsce pierwszego strzału wojny

 

Będąc na Westerplatte należy zadać sobie jedno pytanie, gdzie padły pierwsze strzały rozpoczynające II Wojnę Światową. To nie w miejscowości Wieluń padły pierwsze strzały, a z latarni morskiej Nowy Port stojącej po przeciwnej stronie.

 

Rozbudowa portu wymusiła zbudowanie nowej latarni w nowoczesnej technologii. Pierwsza działająca na Twierdzy Wisłoujście, z powodów technicznych i warunków atmosferycznych musiała zostać zamknięta w 1758 roku.

 

Nową, nowoczesną otworzono 31 października 1893 budując dodatkowo maszynownię i dom latarnika. Do latarni nie mógł nikt wejść bez specjalnego pozwolenia tak, więc zwiedzanie było nie możliwe. Stan ten uległ zmianie, gdy została kupiona przez osobę prywatną i od 2004 roku można zobaczyć jej wnętrze, jako muzeum.

 

 

 

W dziełach historii odebrała ważną rolę gdyż to z jej okien padły pierwsze strzały rozpoczynające konflikt światowy. W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 roku latarnia została obsadzona przez niemieckich żołnierzy z ciężkim karabinem maszynowym zamiarem ostrzału załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej, po przeciwnej stronie kanału. O godzinie 4:45 rano z latarni padły pierwsze niemieckie strzały a dopiero 3 minuty później, (co było spóźnieniem) oddaj je niemiecki pancernik. Polska załoga wytoczywszy działo 75 mm oddała dwa strzały, za drugim likwidując stanowisko. Miejsce ostrzału jest dziś widoczne po jaśniejszej cegle, którą po zniszczeniach wojennych uzupełniono.

 

 

Poczta Polska broni się

 

Spacerując po centrum Gdańska warto na chwilę wstąpić do budynku Poczty Polskiej przy Placu Obrońców Poczty. To wyjątkowy budynek, w którym mieścił się Urząd Poczty w Wolnym Mieście w latach 1920-1939 r.

 

Pierwszy Polski Urząd Pocztowo-Telegraficzny utworzony został na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego. Tu mieściła się centrala telefoniczna z bezpośrednim połączeniem z Polską, dlatego była miejscem strategicznym i stała się miejscem ataku 1 września 1939 roku przez niemieckie formacje milicji III Rzeszy.

 

 

Sam atak rozpoczął się równocześnie z ostrzałem Westerplatte a w obronie gmachu stanęło 50 słabo uzbrojonych pocztowców, stawiając opór kilkugodzinny dobrze uzbrojonym Niemcom. Policji Niemieckiej już za pierwszym razem udało się wedrzeć do budynku, ale szturm został odparty. Kolejne próby mimo wsparcia dwóch dział również nie powiodły się. O godzinie 15:00 niemiecki dowódca przerwał atak i zarządził ultimatum pocztowcom. Po upływie, o 17:00 niemieccy saperzy wysadzili ścianę urzędu i wdarli się ponownie do środka spychając obrońców do piwnic. Godzina 18:00 była godziną śmierci, bowiem Niemcy do piwnic budynku wtłoczyli benzynę, po czym podpalili z ludźmi w środku. O godzinie 19:00 Dyrektor poczty podjął decyzję o kapitulacji. Wychodząc z białą flagą został rozstrzelany, podobny los spotkał pozostałych pracowników.

 

Obecnie na parterze budynku mieści się Muzeum, na które warto poświęcić czas.

 

 

Nowoczesna Forma ekspozycji II Wojny światowej

 

Jednym z najnowocześniejszych muzeów w Kraju jest to poświęcone II Wojnie Światowej w Gdańsku. Zostało otwarte 23 marca 2017 roku i jest interaktywne. Jako jedyne w Polsce prawdopodobnie ma własną wystawę poświęconą dla najmłodszych dzieci.

 

Wchodząc do muzeum widać jak duży jest to obiekt, bowiem aby rozpocząć zwiedzanie trzeba udać się na poziom -3 czyli do podziemi. Schodząc na dół widzimy bardzo długi korytarz i liczne sale pokazujące historię i pamiątki związane z dziejami II Wojny Światowej.

 

Najważniejszą wystawą jest ta główna poświęcona tragicznym doświadczeniom II Wojną, o jej powodach powstania i skutkach, sprawcach i ofiarach, bohaterach i zwykłych ludziach. Przyznam sam, jako autor tekstu, że wystawę ciężko opisać, to po prostu trzeba zobaczyć, poczuć historię tego konfliktu, usiąść na chwilę w spokoju i pomyśleć, dlaczego historia jest tak ważna i obyśmy nigdy tego już nie przeżyli. Nie chciałbym opisywać wystaw, ale chcę opowiedzieć o tym, co zrobiło na mnie wrażenie. Wchodząc do jednej z sal poświęconej ofiarom wojny, przed oczami zobaczyłem na wielkim ekranie ludzi- jeńców- mieszkańców miast, głównie pochodzenia żydowskiego, wziętych do niewoli. Czytając na ekranie prawa jeńców wojennych zapisane w Konwencji Genewskiej i słysząc modlitwę żydowską można poczuć, że to, co spisane było i powinno być respektowane nigdy tak naprawdę nie było patrząc na niemieckie obozy śmierci.

 

Kolejną ciekawą wystawą było pokazanie jak wyglądała jedna z przedwojennych ulic oraz druga, pokazująca walki w mieście z udziałem prawdziwego czołgu T-34.

 

W poszczególnych salach oczywiście zgromadzono pamiątki mieszkańców miast okupowanej Polski, broń powstańców, umundurowania z różnych epoko. Wg. mnie najcenniejszym eksponatem była niemiecka maszyna szyfrująca „Enigma”, której rozszyfrowania podjęli się Polacy z wywiadu wojskowego z pozytywnym skutkiem.

 

 

 

 

Czas nalotów bombowych, czyli gdzie się ukryć

 

Miasto Niemieckie Danzik, – czyli po polsku Gdańsk pod koniec 1944 roku znalazło się w zasięgu nalotów alianckich bombowców. Był to już powolny i nie uchronny czas przegrania wojny dla III Rzeszy, która nie tak dawno miała aspirację do podbicia całej Europy. Liczne klęski na frontach spowodowały potrzeby budowy schronów przeciwlotniczych i ukryć dla miejscowej ludności. Jako miasto portowe, bowiem było szczególnie narażone na naloty. Powód? Porty wojskowe i stocznie produkujące okręty.

 

Aby uchronić ludność rozpoczęto budować schrony przeciwlotnicze. Pierwsze i najbardziej popularne powstawały pod budynkami mieszkalnymi po przez wzmocnienie piwnic, wyposażenie je w zbiorniki na wodę, drzwi gazoszczelne, sanitariaty a w latach powojennych przystosowując do wymogów wojny nuklearnej. Takie schrony znajdują się m.in. w dzielnicy Wrzeszcz, Oliwa, Nowy Port czy w Centrum. Jak podaje Urząd Miasta Gdańsk takich schronów jest około 300.

 

Drugimi budowlami bardziej skomplikowanymi były wolnostojące schrony przeciwlotnicze wyposażone już w specjalistyczne wyposażenie. Jednym z najlepiej zachowanych a co ważne z zrekonstruowanym wnętrzem znajduje się w Gdyni przy ulicy Morskiej. Opiekują się nim członkowie Gdańskiego Klubu Eksploracji Podziemnej i co ważne z chęcią oprowadzą każdego zainteresowanego.

 

 

„Sama budowla ma 176 metrów kwadratowych i jest ostatnim reliktem po obozie pracy, który funkcjonował w okolicy. Powstał w 1942 roku dla ochrony podczas bombardowania, choć nie trafienia bezpośredniego gdyż był to obiekt chroniący bardziej przed odłamkami czy podmuchem fali uderzeniowej” – opowiada bosman MW Michał SZAFRAŃSKI- Prezes Stowarzyszenia. Oprowadzając po schronie opowiada jak wyglądało jego wnętrze zanim zaopiekowali się schronem. „Obiekt znajduje się w skarpie, dlatego wejście było zasypane i tonęło w śmieciach. Dopiero po uprzątnięciu a raczej wywiezieniu ziemi rozpoczęliśmy prace adaptacyjne. Wnętrze zostało wysprzątane, wyposażone i odpowiednio zabezpieczone, aby nikt już nie dewastował schronu. Mamy tutaj nawet własne zasilanie w prąd dzięki pomocy jednego z miłośników historii” – dodaje Michał SZAFRAŃSKI.

 

Po zejściu do schronu można zobaczyć ciekawą i unikalną kolekcję syren alarmowych, ta najbardziej cenna pochodzi z 1942 roku Elektror L1 i jest podłączona do miejskiego systemu ostrzegania i alarmowania. W środku zobaczymy kolekcję niemieckich i powojennych- polskich drzwi pancernych z innych schronów.

 

 

Kolejnym wartym zwiedzenia jest budynek zwany „Bankowcem” pochodzący z przełomu lat 1936-39. Przed wojną był najbardziej luksusowym budynkiem mieszkalnym w Gdyni. Największe mieszkania zajmowały ponad 200 m kw. Cały gmach wybudowany został w stylu Modernistycznym. To, co najciekawsze kryje w swoich wnętrzach- mini muzeum w schronie przeciwlotniczym w piwnicy kamienicy.

 

Schodząc klatką schodową mijamy duży napis – DO SCHRONU, po czym widzimy duże masywne pancerne drzwi. Po otworzeniu ich widać długi korytarz poprowadzony przez kilka klatek tak, aby każdy mógł szybko do niego zejść. W środku pełne wyposażenie schronowe, zbiorniki na wodę, toalety, system filtropochłaniaczy do wytwarzania czystego powietrza i oświetlenie. Wszystko jakby przed chwilą zostało zainstalowane- to ewenement, jeśli chodzi o schrony w kamienicach.

 

Wnętrze nie zostało pozbawione swojej wartości, ponieważ urządzono w nim mini muzeum. „Najważniejszym celem powstania muzeum było zbieranie eksponatów wyposażenia mieszkań tego budynku. Mamy pomieszczenie kuchenne, bo jest tam najwięcej urządzeń kuchennych. Możemy się tu poczuć jak w przedwojennej kuchni. Dumą naszego muzeum jest łazienka a raczej jej wystrój zdobyty z różnych mieszkań, ale naszego gmachu” – opowiada Maria PIRADOFF- LINK współzałożycielka mini muzeum.

 

 

 

Muzeum jest dostępne do zwiedzania. Ważne, aby wcześniej się skontaktować, aby zgłosić swoją wizytę.

 

„Stolica” Marynarki Wojennej

 

Polska, jako kraj leżący nad Morzem Bałtyckim posiada Marynarkę Wojenną a jej tradycje sięgają 1918 roku. Nasze Siły Morskie stacjonują w Świnoujściu i w Gdyni a sam port gdyński leżący nad Zatoką Gdańską powstał w 1923 roku, jako tymczasowy dla okrętów wojennych i statków rybackich. W 1925 zaczął funkcjonować, jako własny i samodzielny Port Wojenny w dzielnicy Oksywie. Oprócz stacjonujących tu „współczesnych” okrętów 3 Flotylli Obrony Wybrzeża stał się domem polskiego, najstarszego dziś niszczyciela na świecie – ORP Błyskawicy.

 

Położenie stępki pod budowę okrętu miało miejsce 1 października 1935 roku w Wielkiej Brytanii a do służby wszedł 2 lata później. Jako niszczyciel uczestniczył w działaniach II Wojny Światowej rozpoczynając swój szlak bojowy operując na Atlantyku, Morzy Północnym i Morzy Śródziemnym. Swoje działania wojenne zakończył u boku aliantów. Po wojnie 1 lipca 1947 roku powrócił pod Polską banderę stając się okrętem flagowym Marynarki Wojennej. Pełnił funkcję szkoleniowe, bo to na jego pokładzie szkoliła się przyszła kadra MW. Po awarii Kotła w 1967 roku przestał już pływać i pozostał w Porcie Świnoujście, jako okręt obrony przeciwlotniczej. Swój ostatni rejs, już na holu pokonał 1 maja 1976 roku do Portu w Gdyni, gdzie zacumowany stoi po dzień dzisiejszy przy Basenie nr 1 (Basen Prezydencki).

 

Dziś również pełni rolę reprezentacyjnego okrętu, jako muzeum (wcześniej zastąpił okręt muzeum ORP Burza), tu odbywają się promocje oficerskie Akademii Marynarki Wojennej.

 

 

 

Wchodząc przez trap możemy przespacerować się po pokładzie i zobaczyć m.in. podwójne działo przeciwlotnicze Boforsa 40 mm. Następnie zejść pod pokład i przejść przez siłownię i maszynownię, pomieszczenie radiostacji rufowej kończąc na pomieszczeniu podoficerów. Po dostosowaniu okrętu do roli wystawienniczej, pod pokładem urządzono dwa pomieszczenia wystawiennicze.

 

O bogatych tradycjach Marynarki Wojennej możemy się przekonać odwiedzając Muzeum Marynarki Wojennej. Dziś mieszczące się w nowoczesnym budynku prezentuje dzieje Polskiej Floty Wojennej. We wnętrzach możemy zobaczyć kolekcję 368 modeli w tym tych służących w MW, liczne uzbrojenie w tym polski pistolet VIS wz. 35, wyposażenie okrętowe. To, co najciekawsze, bo największe ustawiono na plenerowej ekspozycji muzealnej. Znajdziemy tam działa z Baterii Artylerii Stałej z Helu, broń rakietową używaną na morzu czy prawdziwą perełkę, jaką jest kuter pościgowy ORP Batory.

 

 

 

Podziemna Stocznia Gdańsk i Gdynia

 

Początki budowy „krajowych” statków sięgają XVI wieku. Już wtedy w Gdańsku budowano pierwsze karawele. Rozbudowa portu następuje 1844 roku, gdy powstaje przystań Marynarki Wojennej przekształcona następnie w Królewski Zakład Budowy Korwet – Późniejsza Stocznia Cesarska. Wtedy rozpoczęto już budowę okrętów wyłącznie na potrzeby marynarki wojennej. W późniejszych latach dodatkowo wodowano statki handlowe i pasażerskie. Po przegranej I Wojnie Światowej na mocy ustaleń Traktatu Wojennego „Cesarska” zostaje podzielona wpływami dla Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Japonii. Po wybuchu II Wojny Światowej najpierw zostaje przekazana Wolnemu Miastu Gdańsk, po czym w 1940 roku przejmuje ją III Rzesza. Wtedy to stocznia przestawia się na budowanie głównie okrętów podwodnych dla Kriegsmarine. W obawie przed nalotami alianckimi na stocznie Niemcy budują na terenie jak również wielu innych zakładów przemysłowych schrony i szczeliny przeciwlotnicze dla swoich pracowników.

 

Po przegranej wojnie i wyzwoleniu Polski w 1945 roku, stocznie zostają przekazane władzom Polskim niestety często bez wyposażenia, które zdemontowały wcześniej wojska Radzieckie. 19 października 1947 roku zostaje utworzona Stocznia Gdańska a 3 lata później z podziału spółek: Stocznia Gdańska, Stocznia Północna, Stocznia Gdyńska i Stocznia Szczecińska.

 

W latach 50-tych, kiedy widniało zagrożenie wojną nuklearną między dwoma mocarstwami: Rosją (Układ Warszawski) a Stanami Zjednoczonymi (NATO) rozpoczęto przebudowywać dawne budowle ochronne na terenie wszystkich zakładów dostosowując je do standardów nowej wojny. Również takie zabiegi miały miejsce na terenie Stoczni Gdańskiej. Pod budynkiem obecnej Stoczni Północnej zwanej dziś „Akwarium” zbudowano schron przeciwatomowy, z którego miano dowodzić Obroną Cywilną Zakładu. Do schronu znajdującego się w piwnicy, Zarząd Stoczni udawał się, gdy widniało zagrożenie wojną atomową. Dzięki uprzejmości właścicieli budynku Firmy Inopa budynek jest dostępny do zwiedzania, choć tylko przy specjalnych okazjach.

 

 

 

Stojąc przed szklanym dziś budynkiem (po modernizacji w 2016 roku a raczej całkowitej przebudowie) nikt by się nie spodziewał, że pod biurowcem C200 coś się znajduje. Wchodzimy do budynku i udajemy się do piwnic jedną ze klatek schodowych. Do schronu prowadzi nas pracownik biurowca oraz Marcin SZAFRAŃSKI. Stoimy przed drzwiami stalowymi z napisem SCHRON. Wchodzimy przez korytarz służący do odkażania stąd pomieszczenie do zdejmowania ubrań, prysznice, i kolejne pomieszczenie do wydawania czystej odzieży. Następnie wchodzimy do głównego korytarza a po każdej ze stron pomieszczenia. Najważniejszym jest te dowodzenia, gdzie znajduje się duża plansza z kolorowymi światełkami świadcząca o stopniu zagrożenia i wiele telefonów a przed nimi tabliczki świadczące, kto przed aparatem telefonicznym siedzi i za co jest odpowiedzialny – opowiada nasz przewodnik. Obiekt jak każdy schron atomowy jest samowystarczalny. Ma własne zasilanie akumulatorowe i agregat, który co ciekawe znajduje się na zewnątrz budynku przy parkingu. Idziemy dalej mijając pomieszczenia socjalne z łózkami, dalej kolejne i jedno duże z dużym okrągłym stołem. To pomieszczenie sztabowe, ciekawostką są leżące obok plany całej stoczni. W obiekcie widać, że jest zadbany a nawet ma nową instalację oświetleniową i alarmową na wypadek pożaru.

 

 

Tajemnicą schronu jest tajne, choć niedokończone przejście do dworca Szybkiej Kolei Miejskiej. Jak znaleźć ten korytarz? Należy wejść do pomieszczenia odpowiedzialnego za tłoczenie i przetwarzanie powietrza. Za nim znajduje się korytarz ewakuacyjny korytarz i opisywane przejście.

 

Podobny obiekt Zarządzania OC znajduje się pod budynkiem biurowym w Gdyni. Jest podobny, choć mniej wyposażony, ale również zadbany. Nim zarządza Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna i organizuje w nim również zwiedzanie.

 

Schron powstał w latach 70- tych a podczas modernizacji wnętrz został przecięty w pół i podzielony współczesnym szybem windy. Najważniejszymi pomieszczeniami była główna sala z dużą podświetlaną tablicą z naniesionymi na nią innymi schronami na terenie stoczni. Każda zapalona lampka świadczyła np. o gotowości danego obiektu. Drugie ważne pomieszczenie to małe „budki” telefoniczne służące do koordynacji działań z pozostałymi schronami. Ile było podobnych? 10 ale ten pod budynkiem biurowym jest największy. Pozostałe to prawdopodobnie schrony dla załogi.

 

 

Schron ten również ma swoje ciekawostki. Do niego przylegają dwa inne schrony z budynków tuż obok, o czym świadczą za biurowcem czerpnie powietrza oraz podniesiony nie naturalnie teren. Oba są połączone ze sobą. W jednym z nich naprzeciw mieści się schron szpitalny (dziś przychodnia lekarska) a w drugim laboratoria Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Niestety są one dziś nie dostępne a sam budynek ze schronem szpitalnym wystawiony jest na sprzedaż.

 

Kolejną ciekawostką jest schron dla agregatu prądotwórczego, znajdującego się na zewnątrz i można go zobaczyć, bo jest na terenie ogólnodostępnym.

 

Spacerując po terenach Stoczni Gdynia wzdłuż ulicy można dostrzec jeden ze schronów przeciwlotniczych za pewne dla załogi oraz na budynkach oryginalne syreny alarmowe, które można włączyć w w/w schronie dowodzenia.

 

 

 

Pamiątki po Stoczni Cesarskiej

 

Po samej Stoczni Cesarskiej pozostało bardzo dużo obiektów historycznych, bo to na jej terenach powstała późniejsza Stocznia Gdańska. Była jedną z pierwszych nowoczesnych stoczni produkujących okręty wojenne dla Niemiec. To w jej budynkach za czasów III Rzeszy powstało wiele U-Botów.

 

Tereny do nie dawna nie dostępne są dziś otwarte i zachęcają turystów do zwiedzania specjalnym „Szlakiem Stoczni Cesarskiej” prowadzącej przez ważne historycznie budynki.

 

Najważniejszym punktem na szlaku jest Sala BHP, w której podpisano porozumienie Sierpniowe 1980 roku, tu narodziła się Solidarność. Dalej zobaczymy budynek Dyrekcji Stoczni, Wydział „S”, w którym pracował stoczniowiec Lech WAŁĘSA- późniejszy prezydent III Rzeczpospolitej. W niektórych budynkach dalej budowane są elementy stalowe pod budowę statku i tu ciekawostka, bo można zobaczyć jak przez jedną z bram spawa się kadłuby małych statków.

 

 

Największą atrakcją będzie dla osób lubiących podziwiać widoki i niemających lęku wysokości wejście na stoczniowy żuraw M3 z 1962 roku. „Na terenie stoczni jest ich kilka stąd oznaczenia M1, M2. Nasz M3 od wielu lat stał bezużyteczny, dzięki współpracy z właścicielem terenu udało się go doprowadzić do stanu turystycznego” – opowiada Dominik KWIATKOWSKI, Prezes Fundacji Społecznie Bezpieczni. „Nasz żuraw ma wysokość 45 metrów a naszą ideą było zrobienie na wysokości 30 punktu widokowego. Tu znajduje się kabina obsługi żurawia, którą mamy w planach udostępnić do zwiedzania, aby każdy mógł usiąść w niej i poczuć się jak stoczniowiec. Punkt widokowy to również miejsce wydarzeń kulturalnych, bo na wysokości chcemy zrobić letnie kino” – wylicza najemca żurawia.

 

 

 

Aby wejść na żurawia warto przeglądać stronę internetową najemcy, aby wiedzieć, kiedy można przyjść.

 

 

„Sołdek” pierwszym zbudowanym Polskim statkiem

 

Ze stocznią Gdańską związany jest również pierwszy zbudowany całkowicie w Polsce masowiec o napędzie parowym – SS Sołdek. Zwodowany został 6 Listopada 1948 roku a jego przeznaczeniem było przewożenie luzem zarówno węgla jak i rudy. W służbie Polskiej Żeglugi Morskiej pozostał do 1980 roku przepływając wówczas 1478 rejsów morskich.

 

Dzięki dostosowaniu statku dziś do zwiedzania mamy możliwość zapoznania się z zabytkową konstrukcją, bowiem udostępnione jest jego całe wnętrze. Wchodząc na pokład możemy zobaczyć sterówkę- miejsce dowodzenia statkiem, pomieszczenia socjalne, kuchnie. Wszystko z lat 50-tych, gdy jeszcze nie było radaru a komunikacje między sterówką a maszynownią zapewniały rury głosowe. Schodząc pod pokład przejdziemy przez 2 ładownie. W jednej zobaczymy wystawy czasowe a w drugiej historię o budowie statku oraz modele statków zbudowanych w Stoczni Gdańskiej.

 

 

 

Dla osób lubiących mechanikę ciekawostką będzie wizyta w maszynowni.

 

Statek jest dostępny do zwiedzania i stanowi filię Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

 

 

Autor tekstu pragnie podziękować: Dyrektorowi INOPA Gdańsk, Dyrektorowi Pomorskiej Ekonomicznej Strefy Ekonomicznej w Gdyni Prezesowi Gdańskiego Klubu Eksploracji Podziemnej oraz Prezesowi Fundacji Społecznie Bezpieczni za pomoc w realizacji materiału, a przede wszystkim oprowadzeniu po miejscach, na co dzień nie dostępnych.

 

 

Wycieczka była zrealizowana w ramach działalności Związku Żołnierzy Wojska Polskiego po przez odwiedzanie miejsc pamięci i Oręża Polskiego.

 

Tekst i Foto: st. kpr. Marcin KAMIŃSKI