Wojskowe wspomnienia z wakacji

Wizyta w byłym 71 Dywizjonie Rakietowym Obrony Powietrznej w Pobierowie i Ośrodku Kolonijnym nad Jeziorem Długie koło Strzelec Krajeńskich.

 

https://zzwp-gorzow.pl/images/Wakacyjne_wspomnienia_o_wojsku_logo.jpgWybierając się na wakacje na wypoczynek każdy z nas na ogół jedzie odpocząć. Wszak jedni lubią leżeć nic nie robiąc a inni spędzić aktywnie na zwiedzaniu. Ci, co jadą nad polskie wybrzeże nie mogą narzekać na brak atrakcji turystycznych, tych współczesnych, ale również związanych z historią. Te ostatnie związane są z położeniem morza bałtyckiego pod względem obronnym stąd w okolicach plaż znajdziemy bunkry stanowiące niegdyś system Baterii Artylerii Stałej. Ale nie tylko. Są też jednostki wojskowe (dywizjony rakietowe), które współcześnie wyparły wyżej wspomniane BAS-y.

 

 

Dlatego warto odwiedzając nadmorskie miejscowości poczytać w przewodnikach czy w okolicy niema czegoś ciekawego, najczęściej militarnego.

 

 

 

Jedną z najczęściej odwiedzanych wakacyjnych miejscowości jest Pobierowo. Położona między Dziwnówkiem a Trzęsaczem, co roku przyciąga turystów na swoje plaże. Można rzec miejscowość typowo letniskowa a jednak z historyczną „wojskową” przeszłością, o której mało się mówi.

 

 

 

Domek z „nazistowską” przeszłością

 

Mowa o domku letniskowym Ewy Braun- kochanki hitlerowskiego przywódcy III Rzeszy. Na próżno szukać jakiś szerszych informacji o tym miejscu za pewne za sprawą historycznej przeszłości. Być może, dlatego obiekt stoi od wielu lat opuszczony i zdewastowany. Drewniany domek stojący na końcu miejscowości w szczerym lesie mimo braku tablicy informacyjnej przy nim, co roku przyciąga ciekawskich turystów. Czy w domku przebywał z wizytą u Ewy Braun kanclerz Rzeszy Adolf HITLER ciężko ustalić. Natomiast potwierdzony jest fakt wizyty w domku marszałka niemieckiego lotnictwa (Luftwaffe) Hermana GOERINGA.

 
  

 

 

„Rakietowy hotel”

 

Do niedawna (2017 r.) spacerując po pobliskim lesie można było natknąć się na wojskowe ogrodzenie, budynek wartowni z bramą, na której wisiał napis: „Wojsko Polskie”. To teren po byłym 71 Dywizjonie Rakietowym Obrony Powietrznej. Miejscowi wiedzieli, czym kończy się spacer na plaże przez tereny wojskowe a te rozciągały się na obszarze 30 ha. Stąd jednostkę ulokowano na samym końcu miejscowości, z dala on najbliższych zabudowań wczasowiczów.

 

71 Dywizjon- wówczas obrony przeciwlotniczej kraju powstał w 1974 roku. Cały teren został podzielony na dwie strefy: A- koszarowo-administracyjną, w której znajdował się m.in. budynek sztabu i koszary, garaże, punkt MPS (materiały pędne i smary), wiaty i budynki techniczne związane z przetrzymywaniem pojazdów do przewozów rakiet, oraz strefę B, do której nikt nieupoważniony nie mógł wejść. Strefę tą zabezpieczono dodatkowym ogrodzeniem pod napięciem. W niej znalazły się stanowiska startowe dla wyrzutni rakiet S-125 Newa S.C., wiaty dla pojazdów przewożących uzbrojone już rakiety oraz budynki techniczne, bez których to rakiety nie trafiałyby w cel, czyli schron SNR (stacja Naprowadzenia Rakiet), schron SD (stanowisko dowodzenia) oraz budynki związane z obsługą rakiet.

 

Jednostka ta funkcjonowała do 2001 roku, kiedy to zostaje podporządkowany pod 78 Pułk Rakietowy Obrony Powietrznej w Mrzeżynie. 2 lata później dywizjon zostaje rozformowany a sprzęt i żołnierzy już, jako dywizjon ogniowy włączono w struktury jednostki wojskowej w Mrzeżynie. Tym samym Pobierowo opuszczają ostatni żołnierze.

 

Dziś teren jednostki przeszedł całkowitą zmianę za sprawą sprzedaży powojskowych terenów przez gminę Rewal na rzecz budowy Hotelu Gołębiewski. Ile pozostało ze starej „wojskowej” infrastruktury nie wiadomo, bowiem przez pandemię wirusa budowę hotelu jeszcze nie ukończono, przez co na teren hotelu nie można wejść.

 

Na szczęście kilka lat wstecz za zgodą Urzędu Gminy w Rewalu udało się wejść na teren jednostki. Dlatego poniżej prezentuję zdjęcia archiwalne i współczesne.

 

A jak to było w 2015 roku ? Cały teren był ochraniany, przez co w garażach i schronach były pancerne drzwi. Przechodząc przez główną bramę mijałem garaże, plac apelowy i budynek sztabu, który był w dobrym stanie technicznym mimo zdewastowanych wnętrz. W środku, na drzwiach widniały opisy poszczególnych pomieszczeń a nawet pomieszczenie węzła łączności z pozostałością infrastruktury kablowej.

 
 

Wychodząc z budynku sztabu szło się przez kolejną bramę- tym razem pod małym napięciem, jako systemu alarmowania działającego na dotyk, do strefy startowej rakiet. Tu po drodze mijałem wiaty dla Samochodów transportowo- załadowczych, które pod zamaskowaną dodatkowo siatką czekały w pogotowiu. Dalej znajdowały się już strefy startowe dla rakiet.

 

Na betonowych stanowiskach na wzniesieniach ustawiano urządzenia naprowadzające a tuż obok nich znajdowały się liczne schrony dla załóg. Małe, składające się z przedsionka i jednego pomieszczenia schrony zamykane pancernymi drzwiami miały za zadanie chronić załogę po ewentualnym wykryciu stanowisk przez wroga. O dziwo w niektórych zachowały się drzwi pancerne a nawet nad wejściem powieszone siatki maskujące.

 
 

Oczywiście były też schronowe garaże dla uzbrojonych już rakiet.

 

To, co najciekawsze znajdowało się w samym centrum strefy startowej. Obsypany wałami ziemnymi, wkomponowany w duże wzniesienie ukrywał schron stacji Naprowadzania Radarowego, w którym siedziało dowództwo. To tu po wejściu do podziemnych korytarzy, za kilkoma stalowymi drzwiami znajdowało się centrum dowodzenia. Tu stały urządzenia, po których dziś niema śladu. Jedynie pomieszczenie zasilania zachowało szafy zasilające. Z drugiej strony znajdowało się kilka pomieszczeń-, jako jedyne z oknami, przewidziane dla żołnierzy pełniących dyżury. Do samego schronu można było dostać się kilkoma różnymi korytarzami.

 

Na wzniesienie obiektu można było podjechać samochodem wjeżdżając z jednej strony do garażu a obok na specjalną unoszącą w górę platformę- windę. Dostając się nią na samą górę można było mieć podgląd na całą panoramę wybrzeża i okolic.

 

Z kolei z tyłu znajdowały się kolejne garaże, będące integralną częścią obiektu.

 

  

 

Co dziś po tej bazie zostało? Jeszcze nie wiadomo, gdyż hotel nadal jest w budowie, więc wejście na jego teren jest nie możliwe. O tym przekonamy się za nie cały rok.

 

  

 

 

Na wojskowo na Długim

 

Okres wakacji to również liczne obozy i kolonie. Tam młodzież aktywnie odpoczywa grając w gry terenowe, ale również uczy się samodzielności. To od kreatywności wychowawców zależy, jaką wiedzę z wakacji uczestnicy wyniosą, bowiem na koloniach oprócz zabaw kształci się osobowość w tym wychowane patriotyczne.

 

„Do naszego ośrodka od dawna zapraszamy przedstawicieli mundurowych: kombatantów, żołnierzy, bo zależy nam na podtrzymywaniu wartości patriotycznych. Mamy takie swoje małe miejsce: pomnik przedstawiający godło Polski, przy którym organizujemy skromne, ale wartościowe uroczystości” – mówi Augustyn WIERNICKI- Prezes Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna.

 

Dzięki nawiązanej współpracy z przed kilku lat ze Związkiem Żołnierzy Wojska Polskiego żołnierze 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej parę razy odwiedzili młodzież przebywającą na koloniach pokazując indywidualne wyposażenie bojowe żołnierza oraz opowiadając o swojej pracy.

 

  

 

Po kilku latach nie obecności żołnierze ponownie zawitali do „Gniazda Orła Białego” oraz po raz pierwszy do Ośrodka Kadet-OK. Tym razem plut. Marcin KAMIŃSKI opowiedział jak wygląda praca żołnierza pokazując indywidualne wyposażenie bojowe każdego żołnierza. Były kamizelki taktyczne i kuloodporne, zajęcia z pirotechniki uczące kolonistów, co zrobić w przypadku odnalezienia niebezpiecznych przedmiotów oraz broń palna. Był też specjalny kącik dla dziewcząt, gdzie mogły zostać pomalowane barwami wojennymi. Z kolei szer. Agnieszka LEWOSIUK zorganizowała strzelnicę ASG, gdzie każdy mógł postrzelać z różnego typu kopii broni palnej.

 

  

 

 

Tekst: plut. Marcin KAMIŃSKI

Foto: plut. Marcin KAMIŃSKI, Agnieszka LEWOSIUK, Ośrodek Kadet-OK