Polsko-Niemiecka „bunkrowa” współpraca

Wizyta robocza w Szczecinie i niemieckim Ladeburgu

 

https://zzwp-gorzow.pl/images/Polsko-niemiecka_bunkrowa_wspolpraca_logo.jpgPolska znana jest z zabytków architektury militarnej. To na naszych terenach wybudowano podczas II Wojny Światowej liczne betonowe schrony i bunkry, w tym Międzyrzecki Rejon Umocniony, porównywalny wielkością do francuskiej Linii Maginota. System połączonych podziemnych obiektów stanowił w owym czasie kunszt inżynierii technicznej. Ale to nie wszystko. Po zakończeniu działań wojennych rozpoczął się nowy okres- budowy współczesnych schronów atomowych, które były utrzymywane w gotowości na wypadek III Wojny Światowej – nuklearnej aż do lat 90-tych XX wieku.

 

 

Jedną decyzją na początku XXI wieku straciły dofinansowanie na ich utrzymanie a tym samym zostały w większości opuszczone. Dziś mogłyby stanowić ciekawą atrakcje turystyczną. Na szczęście są miejsca i ludzie, którzy dzięki swojej pasji do współczesnej „wojskowej” historii ratują je od zapomnienia lub ich wyposażenie.

 

 

 

Na ratunek schronowym zabytkom

 

„Elementy wyposażenia, które udaje nam się pozyskać pochodzą z likwidowanych stanowisk dowodzenia Obrony Cywilnej dla prezydentów miast i Wojewodów. Dzięki przychylności władz elementy wyposażenia pozyskujemy nie odpłatnie na cele wystawiennicze. Jako muzealnicy cieszymy się z takich podarunków, bo większość wyposażenia pochodzi z lat 50-tych, więc dziś są nie do kupienia” – mówi plut. Marcin KAMIŃSKI ze Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, który pozyskuje elementy wyposażenia, następnie przekazując je do sal wystawienniczych Muzeum Techniki Wojskowej w Szczecinie. Dzięki działalności poszukiwawczej przyszli zwiedzający mają okazję zobaczyć ciekawe urządzenia, które przez pół wieku znajdowały się w podziemiach większości wojewódzkich miast mając za zadanie ratować ich życie gdyby na powierzchni nastała nuklearna zagłada.

 

Po półtorarocznych poszukiwaniach przyszedł czas podsumowań tego, co udało się pozyskać. Dogodnym dniem do muzealnego remanentu była akcja „Niepodległą mamy we krwi”, co jak sama nazwa wskazuje była okazją do zbiórki krwi. W tym też dniu Muzeum otworzyło wszystkie swoje sale wystawowe dla zwiedzających. Więc był to najlepszy czas, aby wyliczyć, co udało się uratować od wyrzucenia na złom. Po raz kolejny w formie filmu dokumentacyjnego zrealizowanego przy współpracy z Wojciechem TONDEREM- Prezesem Stowarzyszeni Cold War Bunkers a po godzinach społecznej pracy operatorem kamery i drona.

 

„ W czasie poszukiwań udało nam się odwiedzić m.in. Schron Wojewody Wielkopolskiego i Śląskiego, Schron prezydenta miasta Gorzowa Wielkopolskiego, byliśmy w PRL-owskiej stacji łączności Rokada, a nawet w schronach kolejowych spółki PKP. Wszystko to dzięki pomocy przedstawicieli poszczególnych instytucji. Ale pomoc również płynęła ze strony mieszkańców i pasjonatów militariów. Tu podziękowania dla pewnego mieszkańca Poznania, który wskazał nam dwa zapomniane schrony kolejowe” – wylicza w filmie inicjator Marcin KAMIŃSKI.

 

Pytanie nasuwa się jedno, co dalej, jakie są plany. Jak mówi Krystian DORAWA- Prezes Fundacji Edukacji Strzeleckiej i Historycznej „Semper Paratii” miejsce po woli w muzeum się kończy (a te znajduje się w 3 kondygnacyjnym naziemnym schronie przeciwlotniczym z czasów II Wojny Światowej), ale zawsze ciekawe eksponaty przyjmą.

 

 

Poniżej link do podsumowania akcji szukania eksponatów muzealnych

https://www.youtube.com/watch?v=qqavtEh4W1k

 

 

 

Schronisko dla zwierząt na wojskowym schronie

 

Podczas poszukiwań kolejnych obiektów stanowiących niegdyś tajemnice państwową nawiązywały się nowe znajomości i to nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech. A to za sprawą nowych właścicieli zimnowojennych schronów atomowych, które zostały zauważone, jako atrakcja turystyczna. To, co w Polsce nie przetrwało siły czasu- tu warto nadmienić, że takie obiekty były w doskonałym stanie do początku lat 90-tych, gdy żołnierze Grupy Wojsk Armii Radzieckiej opuścili nasz kraj, w Niemczech zachowało się w miarę w dobrym stanie. Na próżno szukać odpowiedzi, dlaczego w Polsce obiekty dewastowano i ogołacano ze wszystkiego, gdy w Niemczech pozostawiono robiąc z nich lokalne atrakcje. To dzięki takim ludziom obiekty w Harnekop, w Kunersdorfie, w Kagel, w Prenden przetrwały.

 

Większość obiektów w Niemczech została tak samo jak w Polsce w połowie lat 90-tych opuszczone przez Wojska Bundeswehry. Po zamknięciu ich betonowymi zaporami czekały na swoje lepsze czasy nie, kiedy w pełni wyposażone. Tak też się stało z byłym stanowiskiem dowodzenia 41. Brygady Rakietowej „Hermann Ducker” w Ladeburgu koło Berlina.

 

Obiekt wybudowany w latach 1982-86 jako dwupoziomowy schron atomowy Narodowej Armii Ludowej (NVA) miał za zadanie chronić przestrzeń powietrzną nad Berlinem przed nadlatującymi wrogimi statkami powietrznymi. To z jego podziemnej centrali dowodzenia można było odpalić i kierować 14 zestawami rakiet przeciwlotniczych. Tak jak większość tego typu budowli użytkowany był do czasów zjednoczenia Niemiec. W 1992 roku został zamknięty czekając aż do 2002 roku na ponowne otwarcie.

 

 

 

Po wykupieniu całego terenu przez Tierschutzverein Niederbarnim e.V. które prowadzi tutaj schronisko dla zwierząt podziemia zostały po raz kolejny otwarte tym razem dla zwiedzających. Spacerując z przewodnikiem w mundurze z minionej epoki można zobaczyć jak wyglądały pomieszczenia w momencie jego wyposażania. Mimo, że armia niemiecka (Bundeswehra) zabrała część wyposażenia, grupa opiekująca się bunkrem wyposażyła go ponownie od podstaw w przedmioty i urządzenia techniczne, jakie były tu zainstalowane. Na dowód można zobaczyć historyczne zdjęcia porównując je z rzeczywistymi pomieszczeniami. „Gdy otworzyliśmy po raz pierwszy schron 2 lata zajęło nam doprowadzenie go do pierwotnego stanu. Wszystkie urządzenia u nas działają, telefaksy, system monitoringu, interkomy. Można powiedzieć, że nasz bunkier dziś jest w stanie gotowości bojowej” – opowiada Torsten STEIN, przewodnik po schronie.

 

Zaangażowanie obsługi bunkra w wierną rekonstrukcje obiektu jest godnym podziwu stąd też pomysł aby pokazać co można zrobić z niegdyś pustymi podziemiami. Dlatego na jeden dzień była 41. Brygada została zamieniona na plan filmowy. „Cel był jeden, wnętrza podziemnego schronu pokazać, jako atrakcja turystyczna. Biorąc pod uwagę bliskość do granicy polsko-niemieckiej oraz atrakcje w okolicy Berlina jest to warte odwiedzenia miejsce” – zachęca Marcin KAMIŃSKI do obejrzenia filmu a następnie wizyty w Ladeburgu.

 

 

Taki film to również lekcja współczesnej historii. Ekipa filmowa podczas realizacji materiału miała możliwość zobaczyć zakamarki podziemnego schronu a nawet te, które na co dzień nie są udostępniane. Dzięki wizycie udało się nawiązać muzealną współpracę między muzeami w Szczecinie i Ladeburgu. „Nasi niemieccy przyjaciele są zaproszeni do naszej placówki z nadzieją, że uda nam się wspólnie działać na rzecz ratowania wojskowych zabytków. Pierwszy krok mamy już za sobą, bo planujemy przekazać polską centralę Obrony Cywilnej do niemieckiej placówki” – dodaje Krystian DORAWA z Muzeum Techniki Wojskowej.

 

 

Poniżej zapraszamy do obejrzenia zapowiedzi filmu

https://youtu.be/ojqMa44sq5E

 

 

 

Zwiedzanie obiektu trwa 2 godziny i kosztuje 10 Euro. Warto pamiętać, że obiekt otwarty jest WYŁĄCZNIE w wybrane weekendy. Więc warto wejść wcześniej na stronę muzeum: https://bunker-ladeburg.de aby sprawdzić daty otwarcia.

 

 

Tekst i foto: plut. Marcin KAMIŃSKI