yt

Na ratunek zabytkom techniki wojskowej

Przekazanie elementów PRL-owskiej łączności dla placówek Muzealnych w Krakowie, Wrocławiu i Lędzinach

 

 

https://zzwp-gorzow.pl/images/Na_ratunek_zabytkom_techniki_wojskowej_logo.jpgStowarzyszenia Historyczno-poszukiwawcze to instytucje działające społecznie, które zrzeszają ludzi z pasją do historii, ale również poszukiwań. To dzięki ich zaangażowaniu szukają ciekawych historycznie miejsc, nie kiedy opisując je, aby pamięć o nich nie znikła ale również dopisując do niej nową, teraźniejszą historię. W jaki sposób? Często ratując zapomniane zabytki, ukryte pod ziemią czy w zapomnianych budynkach czekając na swoje odkrycie.

 

To dzięki takim pasjonatom do przyszłości udaje się przekazać zapomniane karty historii. Własnym nakładem pracy tworzą miejsca dostępne dla wszystkich, do którego zbierają to, co odnajdą.

 

 

 

„Rokada” łączy

 

Każdy, kto odwiedzi miasto Kraków na pewno odwiedzi te najbardziej znane miejskie zabytki: krakowskie sukiennice, Zamek Królewski, Barbakan. Ale od nie dawna można też zobaczyć tą ukrytą pod ziemią historię. Mowa o schronach atomowych pod Nową Hutą, po których oprowadzają członkowie Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii „Rawelin”. To dzięki nim przejdziemy po podziemnych stanowiskach dowodzenia, które powstały na wypadek zagrożenia nuklearnego, aby zobaczyć skąd można było w przypadku konfliktu zbrojnego dowodzić hutą. Ale oprowadzanie to nie jedyna ich działalność. Często wyjeżdżają w Polskę w poszukiwaniu minionej przeszłości. Tak też było z poszukiwaniami kabla łączności dalekosiężnej relacji Moskwa- Berlin, który przechodził przez nasz kraj. Jak sami mówią, poszukiwania poprzedziły wielogodzinne poszukiwania dokumentów i lokalizacji. Dopiero po nich można było wybrać się w teren, i jak zaznaczają udało się.

 

 
 
 
 

„Dzięki zaangażowaniu naszych wolontariuszy udało się odwiedzić kilkanaście punktów łączności na podstawie, której zrobiliśmy wirtualną i dostępną w internecie mapę. Udało się odnaleźć Nie obsługowe Stacje Wzmacniakowe systemu K-1920 i je zinwentaryzować. Ale do szczęścia brakowało nam jeszcze zobaczyć obsługowe stacje wzmacniakowe, których w Polsce jest przeszło 200 ale są nie dostępne, bo stanowią własność sieci ORANGE. Ale udało się. Zaproszenie przyszło z Województwa Lubuskiego z pod Gorzowa Wielkopolskiego” – opowiada Dariusz KRZYSZTAŁOWSKI- Prezes Zarządu „Rawelina”. „Dzięki wnukowi pierwszego kierownika i jednocześnie nadzorcy budowy Ś.P. Mariana NOWAKOWSKIEGO udało nam się wejść na teren takiej „SW” a co ważne zobaczyć praktycznie wyposażoną w urządzenia z lat 50-tych, co jest już ewenementem, bowiem większość z nim została już dawno pozbawiona urządzeń telekomunikacyjnych. Choć to najciekawsze zostało na koniec, czyli studnia telekomunikacyjna” – dodaje przedstawiciel stowarzyszenia.

 

Obecny prywatny właściciel terenu po byłym Zakładzie Radio-Telekomunikacji i Teletransmisji postanowił przekazać jedną z cenniejszych nabytków, które otrzymał poniekąd w spadku po byłej Telekomunikacji Polskiej S.A. Mowa o przełącznicy marki Siemens z lat 40-tych ubiegłego wieku. To już druga instytucja, która dzięki staraniom Związku Żołnierzy Wojska Polskiego przekazała kolejny telekomunikacyjny eksponat. Po demontażu 3 przełącznic jedna trafi do placówki „Rawelina” do Krakowa, druga do tworzonego muzeum przez Stowarzyszenie „Cold War Bunkers” z Lędzin a trzecia do Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu, dzięki czemu każdy będzie mógł zobaczyć element PRL-owskiego systemu wojskowej łączności, na której działała u każdego w domu telefonia analogowa. Przypomnijmy: Pierwsza i jedyna taka sala powstała 2 lata temu w Muzeum Techniki Wojskowej w Szczecinie, w Województwie Zachodniopomorskim.

 

 
 

Przedstawiciele z Krakowa również nie przyjechali z pustymi rękami. Dzięki współpracy szczecińskie muzeum otrzymało wzmacniacz sygnału będący na wyposażeniu NSW oraz oryginalna dokumentację techniczną, która była w każdej stacji. Niewątpliwie eksponat dołączy do sali poświęconej Stacji Wzmacniakowej w Baczynie.

 

 
  

Rokada przyczyniła się również do podpisania porozumienia o współpracy ze Stowarzyszeniem „Cold War Bunkers”, dzięki któremu przedstawiciele Stowarzyszenia i Związku od roku namierzają i inwentaryzują PRL-owskie stacje łączności oraz „współczesne” schrony atomowe. Dlatego miejsce podpisania dokumentów o współpracy musiało odbyć się wśród oryginalnych urządzeń systemu.

 

 
 
 

Pamiątki po byłej 321 Kompanii Radiotechnicznej w Drzeńsku

 

 

321 Kompania Radiotechniczna (JW. 1638) funkcjonowała w latach 1974-1998 wchodząc w skład 3 Brygady Radiotechnicznej, będąc podporządkowaną pod 32 Batalion Radiotechniczny w miejscowości Szczawno w Województwie Lubuskim.

 

Wszystkie ww. kompanie w tym 321. były jednym z ogniw wczesnego ostrzegania przeciwlotniczego w polskim systemie przeciwlotniczym.

 

W skład kompani wchodziła: radiolokacyjna stacja dalekiego wykrywania i naprowadzania, radiolokacyjna stacja wykrywania celów nisko lecących oraz wysokościomierz radiolokacyjny. W latach 90-tych rozpoczął się proces rozformowywania jednostek radiolokacyjnych wzdłuż zachodniej granicy kraju, co było związane ze restrukturyzacją armii.

 

Jednostka wojskowa w Drzeńsku zlokalizowana została w dwóch miejscach. Część administracyjno- koszarowa, znajdowała się przy samej drodze prowadzącej do miejscowości składając się z 2 budynków koszarowych, garaży, wartowni i 2 budynków gospodarczych. Przez pewien czas w koszarach funkcjonowała firma, dziś teren ten stanowi pustostan.

 

 

 

Część bojową ulokowano 500 metrów dalej wśród pul uprawnych. W tym miejscu wybudowano „schronowe” stanowisko dowodzenia wraz z miejscem dla 3 pojazdów radiotechnicznych. To tu na stanowiskach stały urządzenia radarowe. Dziś miejsce to jest w opłakanym stanie, pozbawione wszelkich elementów technicznych a nawet betonowych.

 
 
 

Choć po jednostce zostały już tylko same budynki to wolontariusze Muzeum Techniki Wojskowej ze Szczecina i Związku Żołnierzy Wojska Polskiego podczas oglądania kompleksu koszarowego dostrzegli dwie ciekawe rzeczy. Pierwsza to czerwono-biała budka wartownicza, która niestety okazała się betonowa a szkoda, bo byłby to ciekawy akcent do pozyskania na wystawę plenerową. Drugim elementem, który nadaje tożsamość każdemu budynkowi był napis instalowany na bramach jednostki wojskowej: WOJSKO POLSKIE. I tu zrodził się pomysł, aby takowy pozyskać. Udało się. Obecny właściciel terenu Pan Antol i Abel SUBBOTA wyrazili zgodę na demontaż napisu. Już niebawem będzie można zobaczyć napis w Muzeum Techniki Wojskowej w Szczecinie.

 

 

 

 

Tekst: plut. Marcin KAMIŃSKI

Foto: plut. Marcin KAMIŃSKI, Dariusz KRZYSZTAŁOWSKI