yt

Zapomniane koszary NRD

 

Wizyta w 2 Brygadzie „Wschodniego” Wywiadu, w szpitalu polowym NVA oraz Ośrodku Badawczym Wehrmachtu- późniejszym składzie amunicji GSSD

 

https://zzwp-gorzow.pl/images/Zapomniane_koszary_NRD_logo.jpgW latach 50-tych po utworzeniu Układu Warszawskiego, jako związku taktycznego, w którego skład weszło wiele państw, jako przeciwwaga militarna dla Paktu Północnoatlantyckiego powiększało swoje armie nie tylko na terenie własnego kraju. Zgodnie z warunkami o współpracy Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich mógł lokować własne wojska na terenie obcego kraju. Tak też było w Niemieckiej Republice Demokratycznej, która jako jedna z pierwszych rok po utworzeniu „sowieckiego” związku taktycznego wstąpiła w jej skład. Powiększając swoją armię potrzebowała coraz to nowych kompleksów koszarowych, za równo dla swoich wojsk jak również Sowieckich. Tą ostatnią stanowiła była Grupa Wojsk Radzieckich w Niemczech posiadająca na „obcej ziemi” ponad 1000 kompleksów koszarowych.

 

Dziś w większości stoją opuszczone, tylko nie liczne zostały zaadaptowane przez spadkobiercę NVA, czyli Bundeswehre.

 

 

 

Kompleks 6000 – niedokończony brat bliźniak z Prenden

 

Wraz z budową schronów atomowych dla głównych władz państwowych NRD za każdym razem planowano budowę schronów- stanowisk zapasowych na wypadek zlokalizowania przez wroga i zniszczenia głównego obiektu. Tak też było z kompleksem 5000 dla Rady Obrony Narodowej w Prenden. Wraz z jego budową rozpoczęto planowanie powstania kolejnego o kryptonimie 6001/6003 lecz tak naprawdę nigdy nie powstał. W planach zakładano budowę kilku obiektów: 6001- kompleks sztabowo-mieszkalny, schronu telekomunikacyjnego 6006- w Prenden był to odpowiednik 5002 oraz głównego schronu atomowego 6003- odpowiednik 5001. Z założenia ten ostatni i najważniejszy miał posiadać odporność o klasie „A”, przewidziany był dla 350 osób.

 

Budowę podziemnego kompleksu rozpoczęto w 1979 roku, lecz szybko z niego zrezygnowano z przyczyn finansowych. Jedynie wykonano wykop i studnie głębinową- na tym prace zaprzestano. Do 1984 roku zakończono budowę kompleksu mieszkalnego, który następnie przekazano 2 Brygadzie Wywiadowczej, której zadaniem było m.in. prowadzenie centrum nadzoru radiowego Ministerstwa Obrony Narodowej.

 

Strefę jednostki podzielono na dwie części: koszarową oraz garażową. Do strefy mieszkalnej można było dostać się dwoma drogami, przy których stały wartownie. Wzdłuż drogi ulokowano piętrowe budynki sztabowe, stołówkę, kotłownię, łaźnie. Duża część budynków różni się od pozostałych, bowiem zostały wybudowane z czerwonej cegły. Jeden z dużych budynków został nawet ogrodzony płotem pod napięciem.

 

 

Na terenie jednostki niema schronów, tę role przejęły piwnice bloków koszarowych, które zostały zaopatrzone w dwa wyjścia ewakuacyjne po obu stronach budynku oraz zamykane stalowymi okiennicami okna. W podziemiach ulokowano pomieszczenia techniczne, filtrowentylacyjne, zbiorniki z wodą, prysznice odkażające oraz sprzęt łączności.

 

Na końcu kompleksu wybudowano garaże i wiaty naprawcze dla większego sprzętu. Ciekawostkę stanowi podziemna stacja paliw z systemem rur tankowania, która jest dobrze widoczna po dzień dzisiejszy.

 

 

 

Po rozformowaniu jednostki większość budynków została opuszczona. Te najlepiej zachowane przy głównej bramie wjazdowej prowadzącej na teren jednostki zostały zagospodarowane na Dom Opieki. Remontu i nowego życia doczekał się również jeden z budynków koszarowych- dziś w roli szkoły.

 

Dla osób lubiących spacer po lesie i odnajdywanie opuszczonych budynków miejsce będzie ciekawe, choć z przyczyn bezpieczeństwa nie wejdziemy do budynków.

 

 

 

Unikalny przenośny szpital polowy w Europie

 

Jak zabezpieczyć szpital polowy przed wykryciem z powietrza? Najskuteczniejszą metodą od lat była budowa takich miejsc pod ziemią. Niestety budynku nie da się przenieść, z kolei namioty są łatwo dostrzegalne z powietrza. A gdyby połączyć obie funkcję: podziemnego schronu, który można przenosić?

 

Taką konstrukcję można zobaczyć w pewnym miejscu w powiecie Brandenburgia, na terenie byłego poligonu Narodowej Armii Ludowej NRD. Projekt radziecki typu SKT przeznaczony był, jako punkt dowodzenia i szpital polowy. Składał się ze szkieletowej konstrukcji, pokrytej płóciennym suknem, dodatkowo obsypana ziemią, co utrudniało zlokalizowanie takiej konstrukcji. Aby do niego wejść trzeba było otworzyć masywne okrągłe drzwi, następnie po przez przedsionek można było wejść do dużego pomieszczenia a następnie do kolejnego wychodząc podobnym wyjściem z drugiej strony.

 

 

 

 

Konstrukcja posiadała możliwość zasilania elektrycznością z agregatu lub z sieci. Posiadała wszystko to, co było potrzebne w punkcie medycznym. Do dziś możemy zobaczyć w jego wnętrzu radziecki rentgen. W przypadku szczelnego zamknięcia drzwi za oczyszczanie powietrza odpowiedzialny był radziecki mały system filtracji powietrza FVA-100/50 zachowany po dzień dzisiejszy.

 

Czas montażu takiego schronu szpitalnego określono na 6-7 godzin a demontażu 4-5 godzin.

 

 

 

Od ośrodka badawczego do składu amunicji

 

 

W trakcie II Wojny Światowej III Rzesza poszukiwała nowych technologii, najczęściej militarnych. Do ich uzyskania niemieccy inżynierowie potrzebowali ośrodków badawczych. Jeden z nich mieścił się w miejscowości Bad Saarow. W gęstym lesie, w odległości od najbliższych zabudowań wybudowano całe zaplecze. Co było testowane w kompleksie? Nie ustalono i tego raczej już się nie dowiemy. Nie wiadomych jest znacznie więcej jak choćby wyglądał cały teren zanim nie został przebudowany przez Wojska Radzieckie w Niemczech na magazyn amunicyjny.

 

Najprawdopodobniej w latach 50-tych wszystko zostało przystosowane do przechowywania amunicji dla GSSD, czyli Grupy Sowieckich Sił Zbrojnych w Niemczech. Aby dostać się na teren składu należało z miejscowości Bad Saarow wjechać betonową drogą w las mijając budynek wartowni, przy której znajdował się plan całego terenu. Z zachowanego układu ulic możemy zobaczyć, że wzdłuż 7 oddalonych od siebie równolegle dróg asfaltowych wybudowano w zagłębieniu, co jakiś czas budynki magazynowe. Aby ułatwić za i wyładunek budynki posiadały z obu stron duże wrota wjazdowe.

 

 

 

Aby zabezpieczyć kolejne magazyny w przypadku detonacji jednego, każdy z magazynów obsypano wałami ziemnymi. Podchodząc pod każdy z budynków możemy dostrzec metalowe maszty, które miały zadanie ochraniać obiekty przed wyładowaniami atmosferycznymi, które mogły wywołać pożar. Spacerując po lesie można zauważyć, że cały teren został podzielony na dwie strefy, o czym świadczy umiejscowienie drugiej wartowni oraz podwójny system ogrodzenia.

 

Oprócz budynków magazynowych możemy zobaczyć kompleks kilku budynków garażowych, najprawdopodobniej dla samochodów transportujących amunicję.

 

 

 

Ciekawą budowlą ukrytą w lesie jest schron magazynowy wybudowany za Niemców a przebudowany przez Sowietów na bunkier dowodzenia. Pierwotnie były to dwie okrągłe cysterny. W momencie adaptacji na bunkier dowodzenia zrobiono przejścia po między dwoma cysternami dobudowując dodatkowo dwa wejścia, zabezpieczone stalowymi drzwiami- znanymi ze schronów. Sam schron jest konstrukcją dwukondygnacyjną, bowiem na górnej kondygnacji wybudowano wyjście ewakuacyjne wraz ze śluzą gazoszczelną, dopiero po jej pokonaniu można było metalową drabinką zejść na dolny poziom (właściwy). We wnętrzu z dawnego wyposażenia możemy zobaczyć system filtrowentylacyjny, pozostałości pieca grzewczego na olej, oraz polowej łącznicy telefonicznej. O tym, że obiekt jest rzadko odwiedzany świadczą zachowane kable oświetleniowe i telefoniczne.

 

 

 

Dodatkową budowlą ochronną i zamaskowaną na zwykły budynek jest schron typu USB wykonany z elementów prefabrykowanych. To jedyna konstrukcja tego typu, jaką odnajdziemy na terenie magazynu amunicji.

 

 

 

Na północ od magazynów wybudowano budynki koszarowe, przedszkole, hale sportową- całe samowystarczalne miasteczko dla kadry wojskowej. Część budynków stoi do dnia dzisiejszego opuszczona a reszta, głównie mieszkalna została zaadaptowana na strzelnice paintball-ową.

 

 

 

 

 

 

Tekst: plut. Marcin KAMIŃSKI

Foto: plut. Marcin KAMIŃSKI, Mariusz PIEPRZKA