Po chwili refleksji w sali tradycji pokazano zebranym przekrój techniczny sprzętu mobilnego. Na placu koszar można było namacalnie poznać osławionego Leoparda. Specyficzny wygląd i mocarne brzmienie silnika tego czołgu były największym magnesem, przyciągającym nie tylko chłopców. Jednak nie mniej widowiskowo prezentował się inny sprzęt wojskowy, w postaci wozów rozpoznania, minujących, zabezpieczeń: technicznego, sanitarnego i logistycznego. Nie zabrakło też gąsienicowego działa samobieżnego „Goździk”.
Praktycznym wyzwaniem było sprawdzenie swojej celności w strzelaniu z broni. Oczywiście uczniowie nie dostali prawdziwej amunicji, a... laserowy promień. Wszystko za sprawą technologii wirtualnej, którą młodzież do niedawna znała z gier komputerowych. Podobna idea jest wykorzystywana w symulatorze strzeleckim „Śnieżnik”, gdzie prawdziwa broń zostaje „uzbrojona” w nadajnik laserowy. Cel jest wirtualnym obrazem, wyświetlonym na wielkim ekranie. Brzmi to co prawda jak zabawa, ale zabawą wcale nie jest, gdyż trafienie do odległego wizualnie celu nie jest prostą sprawą. Tym bardziej, że nad wszystkim czuwa komputer, który bez sentymentów obnaża błędy strzelców. Uczniom, przyzwyczajonym do świata iluzji elektronicznej bardzo spodobała się sposobność oddania strzałów. Efekty były... różne. Niektórzy mieli predyspozycje do broni, a inni nie...
Spotkanie W Świętoszowie było możliwe za sprawą organizowanego tam Dnia Otwartego.
- Dni Otwartych Koszar w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej w Świętoszowie są organizowane cyklicznie, dla zapoznania się ze specyfiką służby w jednostce pancernej. W szczególności dla młodzieży, która wiąże swoje plany życiowe z przyszłością podjęcia służby wojskowej - tłumaczy por. Justyna Balik, oficer prasowy 10BKPanc. - W trakcie tych dni, wszyscy odwiedzający naszą brygadę mają możliwość nie tylko zaznajomienia się z tradycjami i bogatą historią 10 Brygady Kawalerii Pancernej im. gen. broni Stanisława Maczka, lecz często po raz pierwszy w życiu mogą zobaczyć z bliska i zapoznać się ze sprzętem oraz imponującym wyposażeniem wojskowym naszej brygady. Ponadto, uczestnicy Dni Otwartych Koszar obserwują tok służby i pracy, jaką na co dzień wykonują świętoszowscy pancerniacy. Wielu naszych żołnierzy w przeszłości zwiedzając naszą jednostkę podjęło ważną życiową decyzję dołączenia do szeregów żołnierzy 10 BKPanc po zakończeniu nauki – kończy por. Bielik.
Teren jednostki w Świętoszowie, od czasów zakończenia II wojny światowej jest miejscem stacjonowania wojsk pancernych. W czasie minionej wojny był tam obóz jeniecki podległy zespołowi obozów w Żaganiu, gdzie udała się także gorzowska wycieczka szkolna.
Stalag Luft III w Żaganiu, to miejsce znane nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Był to obóz jeniecki, w który przetrzymywano lotników alianckich. Byli to żołnierze z najróżniejszych stron świata. Wśród nich byli też Polacy latający w barwach RAF-u. Był to obóz różniący się od typowych Oflagów czy Stalagów, gdzie żołnierze byli wykorzystywani do niewolniczej pracy. Stalag Luft III miał więcej przywilejów, a co za tym idzie, więzieni żołnierze więcej swobody. Na makiecie północnej części obozu zaprezentowanej w muzeum, uczniowie zapoznali się z rozkładem budynków mieszkalnych, socjalnych i innych, takich jak np. teatr obozowy. Makieta ukazuje także miejsca, które rozsławiły to miejsce w świecie – tunele podziemne, którymi więźniowie uciekali z obozu. Wydarzenie to, nazwane „Wielką Ucieczką”, zostało upamiętnione amerykańskim filmem o tym samym tytule. I chociaż słynny film oglądał niemal każdy, to nie wszyscy Polacy kojarzą akcję tej produkcji z wydarzeniem, mającym niegdyś miejsce na lubuskiej ziemi. I może dlatego właśnie Anglicy i inne państwa wykazują aktywne zaangażowanie w utrzymanie pamięci tego miejsca i kilkudziesięciu bohaterów tamtych dni. Jednym z efektów współpracy jest odtworzenie baraku mieszkalnego i fragmentu podziemnego tunelu, w którym uczniowie mogli pokonać odcinek około 30 m na takim samym wózku, jakim przemieszczali się uciekinierzy. Tunel jest repliką wybudowaną na podobieństwo dawnego korytarza, gdyż rzeczywiste miejsce, w których istniały ówczesne obiekty, znajdują się kilka kilometrów dalej, gdzie jedynymi, ocalałymi śladami dawnego obozu są fundamenty baraków i ścieżki z tabliczkami, ukazujące trasy podziemnych korytarzy. Pokonanie kilkudziesięciu metrów tuż pod powierzchnią ziemi było dla niektórych uczniów sporym wyzwaniem, dającym wyobrażenie, jak wielki wysiłek włożono w budowę i pokonanie rzeczywistych dróg ucieczki, mających około 100 metrów, i wybudowanych na głębokości aż 10 metrów. I to była prawdziwa lekcja historii, którą młodzież poczuła także fizycznie.
To był dzień pełen wrażeń, który spodobał się młodzieży, choć każdy miał swoje preferencje. – Podobał mi się „Śnieżnik”. Nieczęsto jest okazja postrzelać z broni – śmieje się Adrianna Królikowska z ZS nr.12. – Na mnie największe wrażenie zrobił podziemny tunel przy dawnym obozie – mówi Aleksandra Maciaszczyk, także uczennica ZS nr.12 w Gorzowie.
Tekst i foto Mariusz Pieprzka


















